czwartek, 20 lutego 2014

Rozdział VI

~*~

Ohajo! Zapraszam na kolejny rozdział! Czy Ariana coś w końcu zrozumiała? A może Alexy? Przekonajcie się, miłej lektury i do zobaczenia w kolejnym rozdziale!
Komentujcie śmiało co wam nie pasuje w rozdziale, co mam zmienić!

~*~

Ariana

      Gdy spojrzałam w oczy Alexego widziałam w nich nadzieję i smutek, ale dlaczego? Przecież nazwał mnie głupią szmatą. Powiedział, że jestem do niczego. Postanowiłam nie pokazywać skruchy i szybko wryłam wzrok w książkę od plastyki. Super, styl romański. Miałam go w podstawówce, jednak nie mogę pokazywać Alexemu, że nie mam go gdzieś. Zranił mnie, ja będę raniła jego. 
Po ogłoszeniu przez dzwonek koniec lekcji wybiegłam jak torpeda, nawet wcześniej od nauczycielki. Amber napisała do mnie sms, że ma mi coś do powiedzenia w sali 102, podobno chodziło o niebieskowłosego. Postanowiłam się tam udać i mieć to z głowy. Gdy znalazłam się w tej sali ona już tam czekała...
      - No nareszcie, witam Cię kochana! - pisnęła pełna entuzjazmu. Wlepiłam w nią pytający wzrok.
      - Czego chcesz? - zapytałam a raczej krzyknęłam. Podniosła się z miejsca. W ręku trzymała mi znajomy telefon.
      - Nareszcie skłóciłam was z Alexym! Świetnie! Bez powodu zerwałaś z nim znajomość więc na pewno już się nie pogodzicie! - również krzyknęła, klasnęła w dłonie - O i to możesz już sobie wziąć. To jego telefonik - podała mi mały, kwadratowy przedmiot. Załamałam się. Czyli to wszystko to jej sprawka? Czyli oskarżałam go bez podstawy?! Jestem głupią szmatą! Rozkleiłam się.
      - Ty nędzna szmato! Gdybym tylko wiedziała! - mój krzyk zamienił się w pisk w ostatnim zdaniu. Straciłam najlepszego przyjaciela, swojego starszego braciszka. Nikt mi go nie zastąpi. Moje rozżalania przerwała Amber.
      - Ej, nie płacz, bo dzisiaj bardzo ładnie wyglądasz. Gdybyś tak wyglądała na początku roku wzięłabym Cię do elity, ale cóż. Dopięłam swego więc sajonara! - cmoknęła powietrze i opuściła salę zostawiając mnie samą. Usiadłam w kącie sali zaciskając w dłoni telefon Alexego. Czyli te wszystkie słowa były w jej wykonaniu? Alexy, głupku zawsze musisz zgubić telefon w złym momencie. Jako, że ta sala nigdy nie była wykorzystywana do lekcji postanowiłam w niej zostać dopóki wszyscy nie opuszczą szkoły...


~*~

Alexy

      Po szukaniu jej przez całą przerwę obiadową i kilka następnych postanowiłem zmienić cel. Pora porozmawiać z moim chłopakiem, nie mogłem się z nim skontaktować przez telefon więc raczę go odwiedzić osobiście. 
      Podczas drogi cały czas myślałem. Tak bardzo chciałem usłyszeć jej głos, usłyszeć jak się śmieje. I pomyśleć, że straciłem taką wspaniałą siostrę... Ale do jasnej cholery gdzie jest mój telefon? Gdybym tylko go miał wydzwaniałbym do niej ile wlezie, dopóki nie odbierze. Jeżeli miałoby to być konieczne zrzuciłbym na siebie winę. Winę, przez którą ją straciłem. Droga półgodzinna zamieniła się w dziesięciominutową. Zatrząsłem się. Przyznam, bałem się spotkania ze swoim chłopakiem. Ciekawe jak teraz wygląda, pewnie jest nadal przystojny. Zapukałem do drzwi, które otworzyły się po dziesięciu sekundach. Przed nimi stał dobrze zbudowany mężczyzna, wysoki. Tak, to był mój chłopak, Layen. Jak mnie zobaczył od razu wskoczył w moje ramiona i złożył na moich ustach namiętny pocałunek. Dwa miesiące temu (w rozdziale V doszła zmiana, radzę wrócić się do początku tego rozdziału i przeczytać informację) czułbym wielkie szczęście z tego powodu. Obecnie czułem wstręt, tak czułem wstręt! Co się ze mną dzieje? Odepchnąłem go i spojrzałem w oczy. Nie pociągał mnie jak wcześniej. Nie mogłem sobie wyobrazić, że z nim jestem. Sam ten fakt zaczął mnie obrzydzać. Layen spojrzał na mnie wyczekującym wzrokiem. Nie mogłem wytrzymać. 
      - Lay, nie mogę. Nie umiem już pokochać mężczyzny... - ostatnie słowa wypowiedziałem z ulgą w głosie. Co się ze mną dzieje? Przecież byłem innej orientacji już 4 lata. Czyżbym przestał czuć pociąg do tej samej płci? Złapałem się za głowę i bez jego reakcji szybko opuściłem dom swojego byłego... Pozostało mi poszukać Ari. Jednak smak ust mojego byłego doprowadzał mnie do mdłości. Szybko udałem się do sklepu po paczkę gum do żucia, papierosy i colę. Musiałem pozbyć się tego smaku, obrzydlistwo. Jakim cudem 4 lata całowałem mężczyzn i sprawiało mi to przyjemność? Jestem obrzydliwy. Tyle dziewczyn chciało ze mną być a ja wolałem facetów, nie wierzę. 

      Po wypaleniu 8 papierosów, zjedzeniu paczki gum i wypiciu coli postanowiłem odpuścić sobie szukanie Ari, pewnie już poszła do domu. Udałem się do szkoły, tylko tam miałem pewność, że jej nie spotkam. Było już dawno po lekcjach więc udałem się do sali 102. Ta sala była otwarta zawsze, nigdy do niczego nie wykorzystywana ale o dziwo zawsze było tam czysto. Idąc powolnym krokiem rozmyślałem co powiedzieć siostrzyczce gdy ją spotkam. Na pewno ją przeproszę, ale to nie wystarczy. Zrzucę całą winę na siebie i się "przyznam", tak będzie lepiej, na pewno. Gdy dotarłem do sali 102 zobaczyłem uchylone drzwi, bardzo mnie to zdziwiło. Może będę miał z kim porozmawiać na ten temat? Postanowiłem wejść do środka. Doznałem szoku. W kącie sali siedziała śpiąca Ariana, która trzymała coś w ręce. Tak słodko wygląda gdy śpi, a jej włosy sprawiają teraz, że jest jeszcze piękniejsza. Podszedłem i ukląkłem przed nią. W ręce trzymała mój telefon, zdziwiłem się tym faktem ale nie zwracałem na to uwagi. Od prawie tygodnia nie byłem tak blisko niej, trzymała ze mną dystans. Spojrzałem na jej beztroską twarz. Gdy śpi jest uwolniona od problemów tego świata. Postanowiłem dotknąć jej policzka, był taki blady. Gdy lekko pogładziłem go kciukiem poczułem, że się przebudza. No koleś, jesteś w czarnej dupie. Ona cię zabije. 

~*~

Ariana

      Poczułam, że ktoś dotyka mojego prawego policzka, czułam się jak we śnie. Chciałabym być teraz z Alexym, śmiać się z jego żartów, popijać razem ciepły napój w parku i po prostu cieszyć się obecnością swojego braciszka. Jednak nie, on mnie nienawidzi, ma ochotę mnie zabić. Za te wszystkie słowa powinni mnie zamordować, skatować, powiesić, wszystko! Niechętnie i leniwie otworzyłam prawe oko potwierdzając, że nadal śnię. Przede mną klęczał Alexy, który muskał mój policzek kciukiem. Tak, to nie może być prawdziwe.
      - Czy to sen? - zapytałam ospałym głosem. Widocznie go rozśmieszyłam, ponieważ szeroko się uśmiechnął.
      - To nie jest sen - odpowiedział cicho. Poczułam się szczęśliwa? To nie jest sen? To nie jest sen! Szybko się ocknęłam uświadamiając sobie co się teraz dzieje. On nie jest na mnie zły? Nie chce mnie zabić? Spojrzałam mu w oczy, cały czas się uśmiechał. Poczułam jak po moim policzku spływa pierwsza łza, odwzajemniłam uśmiech. Alexy wytarł kciukiem łzę na policzku co mnie uradowało. Wskoczyłam w jego ramiona mocno go ściskając co spowodowało, że jego telefon wypadł mi z ręki. Jakim szokiem dla mnie było, że odwzajemnił ten uścisk. Rozkleiłam się jeszcze bardziej. Tak bardzo mi tego brakowało, jego dotyku, jego wzroku i jego troski. Cicho popłakiwałam w jego ramionach. Postanowił zmienić pozycję z klęczącej na siedzącą powodując, że usiadłam na jego nogach w rozkroku. Nie przeszkadzało mi to. Liczyło się, że jest. Z minuty na minutę płakałam bardziej. Nadal nie mogłam sobie wyobrazić, że on tutaj jest. Poczułam na moich plecach gorącą kroplę i ciche chlipanie. Czy on też płacze? Dokładnie, obydwoje płakaliśmy w uścisku. Mogłabym siedzieć z nim tak wieczność. Czułam, że z nim jest mi najlepiej, że mogę mu powiedzieć wszystko. Zaraz, stop! On ma chłopaka, jest innej orientacji. To nie zmienia faktu, że ja Ariana Phantomhive zakochałam się w Alexym... Muszę odrzucić te myśli. Nadal pozostanie moim starszym, ukochanym, dziecinnym braciszkiem. Zachowam to w tajemnicy, aby znowu go nie stracić.
 Spojrzałam na niego, jego oczy mówiły wszystko. Było mi go szkoda, było mi strasznie wstyd za to co zrobiłam.
      - Ja... P-przepraszam. Jestem głupia, że zamiast z Tobą normalnie o tym porozmawiać powiedziałam słowa, których teraz żałuję - wyszlochałam, bo nie mogłam już znieść jego łez. Wzmocnił uścisk tak, że opierałam się na jego klatce piersiowej a on opierał swoją brodę o mój czubek głowy. 
      - To ja przepraszam, króliczku nie płacz już - wypowiedział z troską w głosie - Skąd masz mój telefon? - spojrzał mi w oczy.
      - A-amber - tylko tyle zdołałam wyszlochać. Braciszek przycisnął mnie mocniej do siebie.
Nie widziałam jego twarzy ale wiedziałam, że jest mu źle, mi też było źle. Nie wybaczę sobie tego do końca życia. 
Trwaliśmy dalej w milczeniu, uwielbiałam to. Często podczas wspólnych pobytów mało się ze sobą komunikowaliśmy, ponieważ jedno spojrzenie było jak 10 zdań. Moją sielankę przeszkodzili mi nasi ukochani chłopcy, a kto inny. Drzwi z impetem się otworzyły. Z nich wyskoczyli Lysander, Kastiel i Armin. Na nasz widok zaczęli klaskać i gwizdać. Skuliłam się w kłębek, jaki wstyd. Widząc to Alexy zaprosił ich żeby usiedli ale nie odłożył mnie na bok, ciągle trzymał mnie w uścisku jak pluszowego misia. Gdy zaczęli dyskutować o jakiś tematach poczułam, że moje powieki stają się ciężkie. Nie wiem nawet kiedy odpłynęłam w objęcia Morfeusza ponownie... 


~*~ 

Alexy

      Poczułem, że Ariana rozluźniła swój uścisk. Zasnęła ponownie. Przestałem słuchać chłopaków i przyglądałem się jej śpiącej twarzyczce, która jest teraz w moich objęciach. Czułem się spełniony i szczęśliwy. 
      - Czy ty nas słuchasz? - przeszkodził mi Armin. Pokiwałem głową jednocześnie informując go, że nie słucham. 
      - Co przeszkadzasz! Dziewczyna mu zasnęła w ramionach a Ty walisz pytaniami czy on Cię słucha. Też bym nie słuchał - wtrącił się Lysander dwuznacznie ruszając brwiami. Uśmiechnąłem się do niego, w zamian otrzymałem uśmiech i oczko. 
      - Dobra, rozumiem, że śpi ale ktoś wie gdzie ona mieszka? - dodał swoje trzy grosze Kastiel - trzeba ją przetransportować do domu. W końcu w niedziele wieczorem macie już jechać na ten konkurs, co nie? - kiwnąłem głową na znak, że rozumiem. Wstałem do pozycji stojącej i trzymałem ją w ramionach. Wtuliła się we mnie bardziej, wyglądała uroczo i słodko. 
      - A mnie ciekawi jedno - spojrzałem na towarzyszy - czemu zmieniła kolor włosów? 
      - Wczoraj miała sesję do jakiejś strony internetowej więc musiała zmienić kolor jako modelka marki - odpowiedział mi szybko białowłosy. Skąd on to wszystko wie? 
      - A co ty taki doinformowany? - moje pytanie wyprzedził Armin.
      - Rozmawiałem z nią na Skype i już wtedy miała farbę na włosach i siatkę ochronną - puścił nam oczko - Później podam wam stronkę ze zdjęciami jak chcecie. 
Poczułem, że Ariana zaczyna się poruszać. Szybko podniosła głowę i skierowała wzrok na Lysandra.
      - Ty wszystko mała szmato musisz wygadać, prawda? - Na to pytanie wszyscy zareagowaliśmy śmiechem. - No nie wiem co wam do śmiechu. Za dwa dni znowu wracam do bieli. 
      - Nie wracasz mała! Ten Ci pasuje lepiej - ponownie wtrącił się Kastiel - prawda panowie? - spojrzał się na nas wyczekując na odpowiedź. Wszyscy pokiwaliśmy głowami na znak potwierdzenia. Lysander podszedł do mnie i zabrał Ari z rąk.
      - Jeżeli będziesz wyglądała tak codziennie to się z Tobą ożenię! - wykrzyczał kręcąc się w kółko, z nią w ramionach. Zaczęła się śmiać.
      - Nie chce takiej małej szmaty co wszystko wypapla za męża! - odpowiedziała z podkówką na ustach. Chłopak ją odstawił na ziemię i strzelił focha. Pałeczkę w postaci Ariany przejął Armin. Szybko ją wziął na ręce i zaczął nieść w kierunku okna. 
      - Jeżeli przefarbujesz włosy osobiście wyrzucę Cię z tego okna! - powiedział prawie ją z tego okna wyrzucając. Szybko wyrwała się z jego uścisku i wskoczyła mi w ramiona. Uśmiechnąłem się. 
      - Ty się ze mną nie ożenisz i przez okno nie wyrzucisz, prawda? - zapytała z nadzieją w głosie. Pokiwałem głową na znak, że nie. Pokazała chłopakom język i bardziej się do mnie przytuliła. Poczułem się szczęśliwy. Zaraz, szczęśliwy? Dokładnie, to było pewne. 
Ja Alexy Molière zakochałem się a Arianie...
Ale czy ona pokocha mnie? Wątpię. Pozostawię to w tajemnicy, bo znowu ją stracę...

      

I co zaskoczeni moi mili? Jak myślicie ile to potrwa? Które z nich odważy się wyznać pierwsze swoje uczucia? Czy Ariana w ogóle dowie się o jego zmianie orientacji? Przygotujcie się na rozdział VII!

4 komentarze:

  1. Jak zawsze,cudowny! ;3
    Nic dodać nic ująć. Oby tak dalej!

    OdpowiedzUsuń
  2. kiedy następny...? ja już chce.... :33

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. We wtorek promocyjnie z powodu 1500 wyświetleń! <3
      Dziękuje wszystkim za czytanie bloga :)

      Usuń