sobota, 5 kwietnia 2014

Rozdział 10

~*~


Gomene, gomene! Miałam powrócić 1 kwietnia, ale totalnie o tym zapomniałam i miałam kilka wątpliwości co do tej działalności... 
Nie bijcie mnie już! :(


~*~



(Fragment rozdziału IX)

        - Wy się znacie? - w końcu zadałem nurtujące mnie pytanie.
        - Alexy, nie bądź idiotą! Przecież to moja była, nie pamiętasz? Nawet z nią kiedyś na gadu-gadu pisałeś, tego też nie pamiętasz? - Równocześnie z Arianą na siebie spojrzeliśmy. Krztusiła się kawą. Widziałem w jej oczach zaskoczenie, radość i smutek. Czyli, że ona jest dziewczyną, z którą przegadałem kiedyś parę nocy na koncie Natana. A-ale, jak?! To dlatego była mi tak bliska od samego początku jej przyjazdu do Francji. Nie potrafiłem wydusić z siebie ani słowa.


*Półtora roku wcześniej*
Wyszedłem z pokoju Leyena, ponieważ zasnął, ciekawe co robi teraz Nat. Szybko udałem się do jego pokoju żeby zobaczyć czy mogę z nim coś porobić. Po otwarciu drzwi zastałem go siedzącego przy biurku. Ah, przecież pisał ze swoją nową dziewczyną, on to ma powodzenie w życiu.
        - Hejeczka Alexiu, co Cię tu sprowadza?
- Nie, nic. Co robisz?
 - Z dziewczyną piszę, eh. Znowu mi przynudza o zakupach i jakiś pierdołach, pomóż mi ją uciszyć, albo lepiej! Popisz z nią! Błagam! Nie miałem pojęcia, że dziewczyny tyle umieją pisać o jednym - pokiwałem głową i zająłem jego miejsce przy laptopie, na gadu-gadu jego dziewczyna miała login Temparones8, oryginalnie. Zacząłem z nią prowadzić dialog.
- Hej, tu kolega Natana =D
- Cześć, miło mi ;)
- Heh, marudzi, że ciągle mu o zakupach nawijasz
- A tam przesadza! Dopiero napisałam mu, że nową galerie otworzyli a ten już popada w histerię..
- Nowa galeria powiadasz? Kocham zakupy!
- W końcu mogę z kimś pogadać o zakupach ;) Powiedz mi, granatowa sukienka czy raczej zielona?
- To zależy jaki masz kolor włosów i figurę..
[...]

Nasze pierwsze rozmowy składały się z rozmów o zakupach, galeriach i internetowych butikach godnych polecenia. Dzięki mnie zakupiła swoją wymarzoną, granatową sukienkę, na którą wreszcie się zdecydowała. 

 [...]
- Chłopak znowu mnie ignoruje..
- Wiem co czujesz, sama mam tak z Natem. Powiem Ci jedno, popatrz na to optymistycznie. Albo Cię ignoruje, bo nie może znieść, że jesteś taki cudowny, albo wymyśla dla Ciebie niespodziankę i nie chce się zdradzić! 
- Ej to jest genialne! 
[...]
- Wiesz? Piszemy dopiero może pięć dni a już Cię lubię =D
- Hehu, ja Ciebie też ;) Przyznam, że jesteś pierwsza, którą tak lubię, wiele Ci zawdzięczam... :)
- Miło mi! Szkoda, że mieszkam tak daleko, bo nie mam z kim chodzić na zakupy :C
- Kiedyś się spotkamy, zobaczysz. Mam nadzieję, że Natan nie będzie zazdrosny, że lepiej się z Tobą dogaduje niż on XD
- A tam przesadzasz. Dobra ja lecę spać. Powiesz mi tylko jak masz na imię? Mi możesz mówić Phanti ^o^
- Alexy, a Ty? *wiadomość nie została wysłana*

Próbowałem wysłać jej ostatnią wiadomość z dwadzieścia razy lecz bez skutków. Przez kolejne dni tak samo, bez skutków. Co się stało? Nawet nie znam jej imienia tylko przezwisko... Natana przecież nie zapytam, bo jeszcze mnie osądzi o kradzież dziewczyny. Zresztą, on sam nie wie co się stało. Kiedyś odnajdę tę dziewczynę. Przyznam, że mój pogląd na świat bardzo zmieniła, jestem jej wdzięczny.
*koniec wspomnień* 

~*~


Ariana


        Zaczęłam krztusić się wcześniej wypitym wywarem z proszku zwanego kawą. Spojrzałam na Alexego, który był w większym szoku ode mnie. Pierw pojawia się Natan, ten idiota, a później dowiaduję się, że moim poszukiwanym od ponad roku przyjacielem jest właśnie niebieskowłosy, w którym sie obecnie zakochałam, zresztą kogo ja oszukuje. Po tej wiadomości moje uczucie do niego wzrosło dwuktornie.
W moim życiu od przyjazdu do Francji dzieje się za dużo, jestem bardzo słaba na stres i wielkie zmiany, które ostatnio przeważają w moim otoczeniu i rodzinie działają na mnie jak tabletki usypiające. Zapewne każdy zadaje sobie pytanie, dlaczego tyle dziennie przesypiam, otóż odpowiedź jest prosta. Gdy tylko jestem zestresowana mój organizm się przemęcza i nie jestem w stanie normalnie funkcjonować. 
Jak ja teraz spojrzę mojemu bratu w oczy? Dlaczego wcześniej gdy z nim pisałam nie odpowiedział na moją wiadomość i usunął konto? Czy zrobiłam coś źle? Desperacko przez rok poszukiwałam go po jego opisie wyglądu dosłownie wszędzie. Natan przestał odpowiadać na moje wiadomości, zmienił numer telefonu. Jedno przyznam, wciąż jest tak samo arogancki i besczelny. Nawet teraz podczas zwykłego śniadania musi mi popsuć życie i namieszać doszczętnie w głowie. Podniosłam się z krzesła i sprintem opuściłam salę w hotelu zwaną restauracją.

        Dochodziła godzina piętnasta, pora konkursu. Przez trzy godziny siedziałam na dachu ośrodka podziwiając jezioro, które nadawało krajobrazowi spójności. Nie mam pojęcia czy to było celowe, lecz niebo i ogród były do siebie kontrastowe. Koniec fantazji. Szybko opuściłam dach i udałam się na aulę, w której miał rozpocząć się pierwszy etap.
 Po wejściu do wyznaczonego miejsca przed moimi oczyma ukazał się zdumiewający widok. Scena, na której stało osiem sztalug, krzesła rozłożone parzyście i tak, aby każdy miał doskonały widok na miejsce, które przez najbliższe dwie godziny będzie w centrum uwagi. Podczas podziwiania podeszła do mnie dyrektorka.
        - Witaj drogie dziecko, gotowa?
        - Oczywiście! Jak Pani myśli, co nam darzą na pierwszy etap?
        - Nie mam pojęcia, ale wiem, że sobie poradzicie - poklepała mnie w ramię i znikła w tłumie pełnym ludzi.

        - Proszę wszystkich o uwagę, zawodnicy proszeni są o udanie się za scenę! - Tak jak głos z głośników mi podpowiedział udałam się w odpowiednie miejsce.
Podczas omawiania przez jakiegoś kolesia zasad zauważyłam, że przy każdej sztaludze stawiają dziwne parawany. Zapowiada się ciekawie, przecież to miał być praca zespołowa. Chyba, że nagle zmienili zasady. Spojrzałam ukradkiem na Alexego, który spoglądał w moją stronę. Cholera! Odwróciłam wzrok i zaczęłam uwadać, że bardzo interesuje mnie wypowiedź kolesia. Tak, nazwałam dyrektora konkursu kolesiem, bo wyglądał jak typowy dres tylko, że w marynarce. Bardzo spodobał mi się jego tatuaż, który ciągnął się przez całą szyję aż do prawego policzka. Tłum ucichł a wszyscy, czyli osiem osób udało się na scenę. 
        
        - Witamy na corocznym konkursie organizowanym przez firmę Pelikan - brawa i okszyki zagłuszały dosłownie wszystko - w tym roku jak widzicie wprowadziliśmy pewną zmianę dotyczącą etapu pierwszego, ale już tłumaczę. Chcemy sprawdzić naszych zawodników dosłownie pod każdym względem, dlatego każda osoba z drużyny zostanie odsepraowana od swojego towarzysza za pomocą parawanu, a obok niej zostanie przydzielona osoba z drużyny przeciwnej. - zakrztusiłam się powietrzem, mamy się na telepatię komunikować? - Chcemy zobaczyć czy naprawdę jest tu jakaś para zasługująca na finansowanie naszej firmy. Przejdźmy do tematu. Na swoim płótnie proszę abyście namalowali swoje emocje. Technika dowolna, macie do wyboru akwarele, tempery, olejne i plakatówki. Czas dwie i pół godziny. Proszę, zajmijcie swoje miejsca - nadal nie wiedziałam o co chodzi, ale zajęłam miejsce wyznaczone przez kolesia. Zaczęłam rozglądać się gdzie jest Alexy. Oho, postawili go na ostatniej sztaludze, po prawej stronie. Ja byłam na ostatniej sztaludze po lewej, wyśmienicie.
        - Porszę o muzykę, zaczynamy! - i tak o to zaczęłam szybki szkic. Chciałam pokazwać prawdziwe emocje na płótnie A3. Hm może namaluję palący się dom? Nie, to oklepane. Już wiem! Szybko naszkicowałam pięść na środku kartki. Hm, za mało jak na profesjonalną, konkursową pracę. Zaczęłam z precyzją rysować drut kolczasty owinięty na pięść i duże, krwawiące rany. Po zrobieniu kroku do tyłu i ocenieniu, że są dobre wymiary byłam zadowolona z siebie. To były emocje jakie odczuwałam w tym momencie. Bezsilność, ból, moje serce krwawiło od środka, ale nadal trzymałam się twardo. Ten obraz jest moim pierwszym, w który wkładam tyle uczuć. Zabrałam się za malowanie, pozostało mi półtorej godziny do końca.

        Ostatnie pięć minut. Z lizakiem w buzi zaczęłam oglądać co w mojej pracy jeszcze jest złego. Przez cały czas nie pasowało mi szare tło z odcieniami czerni. Wiem! Chwyciłam dwa kolory farb, zieloną i fioletową. Podczas, gdy wyciskałam je na ręce koleś zaczął patrzeć na mnie jak na idiotkę. Rozprowadziłam równimiernie po dłoniach kolory i zaczęłam wykonywać dziwne rzeczy na płótnie. Nie zwracałam uwagi, że się ubrudzę. Minuta do końca. Dziesięć, dziewięć, osiem... Pacnęłam ostatnią kropkę... Koniec! Odeszłam zadowolona z siebie i stanęłam obok pozostałych uczestników. Zawstydziłam się, ponieważ tylko ja miałam brudne ręce i twarz od farby. Pomocnicy ustawili palety zawodników odpowiedno do drużyn i zabrali kurtyny. Spojrzałam za siebie i otworzyłam szeroko oczy.

~*~

Alexy

        Nie miałem okazji porozmawiać z Arianą przez cały dzień, gdy tylko na mnie spojrzała odwracała wzrok, jednak rozumiem ją. Takiej nagłej wiadomości nie da się szybko zaakceptować. Natan Ty idioto, przez Ciebie już jestem w niej zakochany na zabój. Jest miła dla wszystkich, pełna energii i zawsze uśmiechnięta. Zaraziła mnie tym półtora roku wcześniej i do tej pory mi to zostało. Tylko nadal jestem ciekawy, dlaczego zerwała kontakt ze mną i z Natanem?
        Nim się spojrzałem czas malowania dobiegł końca i wszyscy uczestnicy zaczęli zbierać się obok siebie. Ostatnia stanęła moja ukochana, która miała dłonie i policzek umazany fioletowo-zieloną farbą, uśmiechnąłem się. Gdy robi to co lubi nie zwraca uwagi na wygląd i konsekwencje swoich wyborów. Podejrzewam, że ta farba szybko nie zejdzie. 
Parawany opadły, a ja pierwsze co zrobiłem zacząłem oglądać pracę szatynki, otworzyłem szeroko oczy. Tóż to magia? Nasze prace obok siebie wyglądały jak dwa kontrasty, które stanowiły jedność. Na mojej pracy była uwieczniona otwarta, blada dłoń owinięta czerwoną szatą, a na jej pracy była zacisinięta dłoń owinięta zakrwaionym drutem kolczastym. Po podziękowaniu za męczącą pracę zacząłem opuszczać aulę i kierować się na dach. 
Usiadłem i zacząłem przyglądać się zachodzącemu Słoncu kiedy usłyszałem znajomy mi, cichy głosik
         - Możemy porozmawiać?

       

C.D.N