niedziela, 11 maja 2014

Rozdział 11

~

Powracam napełniona pomysłami i nową weną. Ostatnio w moim życiu wiele zagościło więc przepraszam za nie powiadomienie o niczym :( Przepraszam, że taki krótki XD Każdy rozdział będzie miał miminum 700 słów, tego dopilnuję. Proszę o komentarze i do następnego!

~

- Ariana -


      - Możemy porozmawiać? – zapytałam. W odpowiedzi otrzymałam jedynie kiwnięcie głową. W głębi duszy poczułam poczucie winy, że unikałam go do tej pory. Gdy zasiadłam obok niego zaczęłam przyglądać się jego twarzy, leniwie spoglądające oczy na zachód słońca totalnie unikały ze mną kontaktu wzrokowego, a ciało swobodnie opierało się o podparte ręce.
      - To, o czym chciałaś porozmawiać? – odwrócił się i spojrzał w moje oczy. Widziałam w nich obojętność, ba nie mogłam z nich nic odczytać. Po wytłumaczeniu niebieskowłosemu tematu rozmowy, czyli całym dzisiejszym dniu gwałtownie się podniósł. Nadal pozostając na miejscu obserwowałam jego poczynania, od chodzenia w kółko po gestykulowania w dziwny sposób dłońmi aż do wydawanych odgłosów, których nie umiałam zidentyfikować. Po zakończonej ceremonii powrócił na swoje miejsce z widocznie lepszym humorem. 
      – Chciałbym wysłuchać co masz do powiedzenia – w odpowiedzi kiwnęłam głową.
      - Przepraszam, że uciekłam z kawiarnii, że unikałam Cię cały dzień. Wiesz, dla mnie nie było proste uświadomić sobie, że od samego początku spędzałam czas z przyjacielem z dawnych lat. Szczerze? Po niektórych zachowaniach miałam pewne podejrzenia ale bałam się ciebie zapytać o to wprost. Jest mi też przykro z własnej głupoty i jednocześnie jestem na Ciebie zła, jak mogłeś nie podać mi swojego imienia i wspólnie z Natanem usunąć konto?! – z przejęcia nie zauważyłam kiedy zaczęłam stać na równych nogach.
      - Zaraz, przecież to ty usunęłaś konto, nie my!
      - O nie, tego mi nie zarzucisz. Wypisywałam do Ciebie jak opętana aż wyskoczyło powiadomienie, że takie konto nie istnieje!  
      - No, no. Oby tak dalej! – jednocześnie z Alexym odwróciliśmy głowy w stronę wejścia głównego. Stał tam rozpromieniony Natan klaszcząc sam do siebie – Może pomogę wyjaśnić?
      - No żeś się z wyjaśnieniami nie śpieszył imbecylu! – wydarł się mój poprzedni towarzysz rozmowy. Po moim ciele przeszły ciarki, nigdy nie słyszałam takiego krzyku jak teraz. Postanowiłam nie wtrącać się w ich rozmowę i przysiadłam niedaleko.  
      - Po pierwsze nie krzycz na mnie tak! Po drugie to ja usunąłem konto, przecież miałem hasło. Haha, zapomniałem nawet, że to było moje konto i mogłem czytać swobodnie wasze wiadomości. A wiesz jaki był powód? Czysta zazdrość!
      - I tak ci na niej nie zależało, na żadnej ci nie zależało! Wiesz co to jest zazdrość?! Nigdy nie byłeś o nikogo zazdrosny!
      - O nią byłem kretynie! Nie mogłem znieść, że nie mogłem się z nią dogadać a Tobie przychodziło to z taką łatwością! Jak widać ta szmata nie była mnie warta, mogłem w ogóle tego nie zaczynać – po wypowiedzianym przez niego zdaniu podniosłam się z miejsca automatycznie i zmierzyłam w jego kierunku. O nie kolego, mnie szmatą się nie nazywa. Wymierzyłam mu siarczystego policzka nie zwracając uwagi, że miałam na ręce pierścionki z ćwiekami.
      - Szmatą to ja Ci zaraz dupę skopie – miałam zamiar wymierzyć kolejne uderzenie, jednak zrezygnowałam po zauważeniu rozciętej skóry na palcach – Alexy wracajmy do domu, proszę – skierowałam słowa do zmieszanego chłopaka.

-Alexy-

      - Alexy wracajmy do domu, proszę – gdy wypowiedziała te słowa przeszedł po moim ciele przyjemny dreszcz wraz z poczuciem gorąca. Wykonałem telefon do Armina żeby nas spakował a następnie zacząłem pomagać Arianie. Miała trzy rany w tym jedną głęboką, bez szpitala się nie obejdzie. Po wykonaniu standardowych czynności pierwszej pomocy udaliśmy się ramię w ramię pod hotel gdzie mój zniecierpliwiony brat na nas oczekiwał.
      - Do szpitala
      - Po cholerę?! – w ramach odpowiedzi wskazałem na zmasakrowaną dłoń dziewczyny – No widzę, że zabaw sobie nie oszczędzaliście!
      - Człowieku nie żartuj sobie, bo zaraz umrę! – jak szybko się wtrąciła tak szybko zaczęła opadać z sił. Natychmiastowo wsadziliśmy ją do samochodu i udaliśmy się do wyznaczonego miejsca. W czasie drogi gdy szatynka spała Armin zaczął dialog
      - Jak ona sobie to zrobiła?
      - Spotkanie z Natanem, w końcu odkryłem jak ma na imie moja poszukiwana przyjaciółka
      - Ej ty tak na poważnie czy jaja sobie robisz? Jest tutaj? Jak ma na imię, zerwała już z tym blonaskiem? – gdy skończył zadawać pytania spojrzałem na niego jak na idiotę. – No mów przecież! Poszukiwana przyjaciółka znaleziona po latach to skarb, no stary! Może sobie sam swatkę zrobię jak fajna – puścił oczko – No odpowiedz mi wreszcie! Jak nie to zatrzymam samochód i siłą to z ciebie wycisnę! – tak jak powiedział, zatrzymał samochód na poboczu uważnie na mnie patrząc – więc?
      - Ma na imię Ariana – szeroko się uśmiechnąłem. Wyraźnie czułem czerwone rumieńce na twarzy.
      - Suuuuper! To tak jak nasza Ari, co nie? Ty, dawaj zapoznamy je ze sobą!
      - Ty idioto, jak ona ma się poznać sama ze sobą?!
      - Że co? Czyli, że ona jest twoją dawną przyjaciółką i jeszcze się w niej.. – szybko zatkałem mu usta.
      - Później wszystko opowiem, ściany mają uszy. A teraz do szpitala, bo zaraz z Ari zostanie roślinka! – krzyknąłem i z piskiem opon ruszyliśmy do szpitala.

~*~

      Doktor przebadał jej dłoń, zaszył wszystkie rany. Po dwóch dniach będzie mogła normalnie funkcjonować i zdjąć szwy. Wszystko byłoby idealnie gdyby nagle nie zadzwonił jej telefon z propozycją, której nie chciałem w tej chwili słyszeć. 

2 komentarze:

  1. Aaa wreszcie *o* Genialny... Kiedy next? ;C

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje <3 Myślę, że jeszcze w tym tygodniu ^-^

      Usuń